Au pair na Majorce. Krótka historia i praktyczne porady.

IMG_0954

Trochę późno zabrałam się za ten wpis, bo chcę przedstawić Wam wakacyjną ofertę pracy. Ale jak to się mówi, lepiej późno niż wcale.

O czym chcę Wam napisać?

Otóż w zeszłe wakacje byłam Au pair na Majorce. Szczerze powiedziawszy w ogóle tego nie planowałam, pomysł ten przedstawiła mi moja przyjaciółka Anna (która teraz jest redaktor bloga <3). Spotkałyśmy się totalnie przypadkiem w Galerii Handlowej i opowiedziała mi o swoich planach, moje pierwsze słowa brzmiały: „Ja też chcę!”

Zacznę od tego kim jest Au pair?

Z języka francuskiego oznacza „do pary”. Jest to młoda osoba najczęściej do 26 roku życia, która w domu ma pełnić rolę starszej siostry i jest traktowana przez rodzinę u której gości jako członek rodziny. Celem takiej Au pair jest opieka nad dziećmi, czasami też drobne prace domowe, poznanie kultury danego miejsca i języka. Przy tym dostaje swój własny pokój, uczestniczy w życiu rodzinnym i dostaje kieszonkowe. Zasady na których będzie „pracować” ustalone są na podstawie regulaminu strony, agencji przez którą się jedzie oraz z indywidualnych rozmów z rodziną, która przedstawia swoje wymagania itd. Zdarza się nawet tak, że rodzina pokrywa koszty twojego przybycia. Dużo kwestii jest bardzo indywidualnych i ciężko mieć na nie regułę.
Jest to super alternatywa dla osób które lubią pracę z dziećmi, nie boja się przygód i chcą zobaczyć trochę świata.
Ja nie traciłam czasu i jeszcze tego samego wieczoru, którego widziałam się z przyjaciółka stworzyłam swoje konto na stronie www.aupairworld.com na dole postu dołączę jak w 5 krokach stworzyć swój profil.

Ja wybrałam Majorkę, albo ona wybrała mnie. Nigdy przedtem nie przypuszczałabym, że odwiedzę tą wyspę. Uważałam ją zawsze za ciekawe, pełne zabawy miejsce, ale zbyt drogie, a dzięki temu że stałam się Au pair to udało mi w tani sposób spędzić tam trochę czasu. Bilet do Palma de Mallorca z Berlina udało mi się kupić po promocyjnej cenie, walizkę pożyczyłam, spisałam listę potrzebnych rzeczy, kupiłam mojej host-rodzince polską wódkę, a dziewczynkom kolorowanki, plastelinę, kucyki Ponny i trochę polskich słodyczy.

Kilka słów o mojej host-rodzince.

Oboje pochodzili z Majorki i byli świeżo po 30. Z początku miała jechać do nich moja przyjaciółka, ale potem trafiła jej się „korzystniejsza okazja” i wybrała inna rodzinę, dlatego poleciła mi właśnie ich, czyli Karlę i Manu. Z początku kontaktowałam się z nim za pośrednictwem strony, ale potem przerzuciliśmy się dla wygody na Whatappa i tam pisaliśmy i rozmawialiśmy. Przed pierwszą rozmową miała lekki stres, ale Karla okazała się przesympatyczną i roześmianą kobietą. Gdy wysłała mi zdjęcia dziewczynek zakochałam się w nich od razu.
Moim obowiązkiem była opieka nad dziewczynkami od rana do godziny 16, w tym przygotowanie im śniadań i obiadów. Dodatkowo do plaży miałyśmy 250 metrów i gdy dziewczynki miały ochotę (bo ja miałam zawszę) chodzenie na plażę, czy na plac zabaw i ogród. Gdy rodzice wracali z pracy miałam czas dla siebie i weekendy także.

No to lecimy!

IMG_0869

Poleciałyśmy z Anna na Majorkę z Berlina i dopiero na lotnisku zdałyśmy sobie sprawę, ze lecimy do obcych ludzi … i tak do końca nie wiemy co nas będzie czekać, ale nasza ekscytacja i pozytywne podejście wygrało z obawami :). Wiedziałyśmy, że będziemy mieć do siebie w miarę blisko i damy radę się spotykać. Gdy doleciałyśmy na Majorkę każda z nas na lotnisku szukała swojej host-rodziny, na mnie czekały dwie przesłodkie dziewczynki z plakatami: WELCOME KAMILA I LOVE YOU. Lepszego przywitania nie mogłam sobie wymarzyć, a obok była ich matka, pięknie opalona z czarnymi loczkami, uśmiechnięta od ucha do ucha. Kira i Noa (tak miały na imię moje dziewczynki ;)) nie wstydziły się i od razu się do mnie przytuliły, byłam jeszcze bardziej pozytywnie zaskoczona, tak samo jak zaskoczyła mnie temperatura, gdy wyszłyśmy ma dwór było tak gorąco i wiedziałam że dobre kilka dni będzie mi potrzebne by przyzwyczaić się do +30 stopni.

IMG_0876

Ich dom był blisko plaży w bardzo turystycznej miejscowości Arenal przy Palmie de Mallorca. Mieli piękny duży ogród i prywatnego ogrodnika, sprzątaczkę oraz szalonego cocker spaniela- Kote. Nie wiem, czy dobrze to napisałam, ale było to dla mnie dość zabawne, bo nazwa podobna do kota ;)

blog2

Dom był duży, ale zdziwił mnie fakt, że w pokojach (oprócz mojego i sypialni) nie było klamek w drzwiach tylko dziury. Dziewczynki wraz z mamą oprowadziły mnie po całym domu i na koniec pokazały mi mój pokój, mały skromny z szafą, łóżkiem w różową pościel dziewczynek i nie działającym telewizorem (nie miało to dla mnie znaczenia, bo od lat nie oglądam telewizji, ale rodzina specjalnie dla mnie kupiła dekoder, który odbierał Internet, ale telewizji już nie). Gdy rozpakowałam rzeczy zawołali mnie na obiad który zjedliśmy na tarasie popijając schłodzone wino <3) Rozmawialiśmy o polskich tradycjach, o tym co lubią dziewczynki i dawali mi wskazówki odnośnie opieki nad nimi. Podobało mi się to, że nie miałam reguły odnośnie mojej pobudki, mogłam spać tak długo jak dziewczynki (a że w ciągu dnia, nie miały one sjesty i nie spały, było to na moją korzyść, każdego dnia budziły się około 9-9.30, więc nigdy podczas pobytu oprócz dnia powrotu nie miałam ustawionego budzika :P). W praktyce było to tak, że zawsze słyszałam bose stopy którejś z dziewczynek pod moimi drzwiami tuptające do salonu.

Jedzenie, opieka i język.

Weekendy często spędza się rodzinnie. Na niedziele dostaliśmy zaproszenie od matki host-taty na kolację w jej domu, który okazał się 3 piętrową Willą z ogromnym tarasem i widokiem na morze <3, w tym widoku od razu się zakochałam, wszystkie miejsca z widokiem na morze są dla mnie przepiękne, a taras to już tym bardziej. Oprócz babci dziewczynek, poznałam dalszą część rodziny było nas około 10-cioro plus 4 dzieci, wieczór upłynął przyjemnie, przy przepysznym jedzeniu (koniecznie musiałam wszystkiego spróbować) bo to tradycyjne, bo to zrobiła kuzynka, a to babcia. Wychodząc stamtąd byłam chyba o 3 kilo cięższa, a bynajmniej tak się czułam :P.

Widok z tarasu

W kolejny weekend obiad był „u nas” na ogrodzie. Manu zdeklarował się zrobić hiszpański specjał, czyli paelle, jest to ryż z mięsem, warzywami i owocami morza przyrządzony na specjalnej patelni, do tego były ziemniaki z ośmiornica i sałatki, a no i wino. Dzień był bardzo upalny, a gdy widziałam Manu stojącego nad grillem i mieszającego paelle w tym słońcu, gdzie pot spływał mu po placach i cały był brudny od węgla, było mi go szkoda. Gdy usiedliśmy do stołu każdy zajadał się, ja nawet poprosiłam o dokładkę, a biedny Manu był tak zmęczony ze zjadł tylko trochę, żartował , że to ostatnia paela którą zrobił w życiu, na co wszyscy zaczęli zaprzeczać i krzyczeć, żeby tak nie mówił, bo jest pyszna i naprawdę taka była. Ale jedzenie jej jest trochę brudne, dlatego że trzeba sobie pomagać rękami gdy są krewetki, lub jak w naszym przypadku krab. No właśnie krab. Był to mój pierwszy raz, gdy jadam tego skorupiaka. Z początku widząc jego pancerz i nóżki w talerzu trochę się przestraszyłam, bo nigdy przedtem go nie jadłam, ani nie wiedziałam jak mam się za niego zabrać. Gdy jadłam ryż i pozostałe składniki przyglądałam się dyskretnie innym: jak oni to robią? A no rękami. Prosto do ust, by rozwalić zębami pancerz i wyskubać białe pyszne mięsko. Ochh zjadłambym jeszcze raz. Do obiadu standardowo było wino, ale gdy ono się skończyło przypominało się Manu o polskiej wódce! Poprosił mnie bym przygotowała dla nich koktajle z naszej Żubrówki, która zrobiła niezłe wrażenie na wszystkich, nie dość że pływała w niej trawa, kolor był trochę zielonkawy no i te procenty. 40% w Hiszpańskim słońcu, ojjj to już teraz wiadomo, dlaczego oni nie piją takich wysokoprocentowych alkoholi. Poszliśmy do kuchni z kieliszkami po winie i zapytałam gdzie jest sok jabłkowy, który kiedyś kupiliśmy z myślą o wypiciu tej wódki, niestety się skoczył, ale nie miałam co się przejmować jak to powiedział Manu przecież miałam zrobić koktajl, a oni mają specjalny mikser do koktajli wiec mam zrobić tam! Hmm no i myślę sobie no my w Polsce to robimy tak: żubrówka, sok jabłkowy i lód- to nasz drink. A ja miałam to zrobić w wielkiej maszynie do koktajli i lodów więc włączyłam swoją kreatywność, wyszłam w twarzą w tej opresji. Pokroiłam pomarańczę, cytrynę, dodałam trochę Sprita i lodu i włączyłam obroty ;). W tym czasie nalałam no miseczki trochę wody, a do drugiej nasypałam cukier i pomoczyłam boki umytych kieliszków i obtoczyłam w cukrze, na każdym kieliszku zawiesiłam pomarańczę i wlałam drinki. Gdy wyszłam na taras każdy był pod wrażeniem. Bardzo im zasmakowało i każdy po wypiciu stał się bardziej weselszy :D

Paela, ale niestety z restauracji, wtedy miałam zbyt brudne ręce, by zrobić zdjęcie ;)

blog33

Odnośnie jedzenia dla dziewczynek często rodzice mówili mi co mam zrobić na obiad, ale czasem też musiałam sama włączać moją inwencję twórczą do gotowania. Często było tak, że jedna z dziewczynek czegoś nie lubiła, a za to druga za tym przepadała. Było też tak nie tylko z jedzeniem, jedna chciała iść na plac zabaw, a to druga chciała zostać w domu, na szczęście zawsze udawało nam się iść na kompromis. Na szczęście starsza z dziewczynek- 6 letnia Kira potrafiła mówić troszkę po angielsku i dużo też rozumiała, za to młodsza-Noa uwielbiała mówić po hiszpańsku i to jeszcze takim słodko-diabelskim tonem, że nic nie rozumiałam, często nasze rozmowy były przezabawne, ale o to właśnie chodzi, tu coś pokażesz tam nawet narysujesz i nie ma obaw, można się porozumieć.

blog3

Porady odnośnie host-rodziny i dzieci.

Przy wyborze host rodzinki warto patrzeć pod kątem wieku dzieci, bo tym bardziej gdy są w nieco starszym wieku, żeby bariera językowa nie byłaby tak uciążliwa, poza tym m wiadomo im mniejsze dziecko tym więcej uwagi trzeba mu poświęcić, a im starsze tym więcej czasu potrafi zorganizować sobie same. Dużym plusem pracy z małymi dziećmi jest to, że razem z nimi uczysz języka. Ale warto też podczas wyjazdu założyć sobie zeszyt w którym codziennie będzie zapisywać się 5 nowo poznanych słów czy zwrotów :)

www.aupairworld.com

Storna jest w języku angielskim, ale jest zrobiona przejrzyście. Opiszę to w kilku krokach.
1. Wybieracie zakładkę: For au pair.

2. Następnie: Register as an au pair: step 1 of 4, w której uzupełniacie swoje dane osobowe min: Imię, nazwisko, datę urodzenia, kraj z którego pochodzicie. Odpowiadacie na pytania o doświadczeniach w pracy z dziećmi, czy posiadacie prawo jazdy i w jakim języku mówicie itp.

3. W kolejnym kroku będą pytania o preferencje państwa i wielkości miasta, w którym chcecie być, tego w jakim wieku chcecie by były dzieci/dziecko, czy chcecie mieszkać z samotnym rodzicem, czy dziecko może być niepełnosprawne, czas w którym chcecie zostać Au pair itp.

4. Trzeci krok to wasza inwencja czyli:
- Krótki list do rodzin
- Opisanie siebie, swojego doświadczenia jeśli macie, podejścia do dzieci
- Dlaczego chcesz zostać au-pair

Jeśli ktoś kiedyś zdecyduje się zostać au-pair napiszcie do mnie na pewno Wam w tym pomogę i doradzę.

5. Ostatni krok to dodanie zdjęć, najlepiej gdy jesteście uśmiechnięte, gdy bawicie się z dziećmi, takie radosne zdjęcia na pewno będą lepiej przykuwać uwagę
Potem już tylko pozostaje szukać swojej rodzinki i napisać do niej wiadomość z szablonu, ale warto napisać też coś od siebie i wyrazić swoje zainteresowanie

Ciąg dalszy wkrótce <3
blog

11 comments on “Au pair na Majorce. Krótka historia i praktyczne porady.
  1. Dla lubiących podróże i poznawanie nowych kultur bycie au pair to na pewno ciekawe doświadczenie. Ja mimo, miłości do podróży nie zdecydowałabym się na taką formę „zwiedzania”, bo nie lubię dzieci.

  2. Zawsze marzyła mi się taka praca, zwłaszcza że kiedyś uczyłam się hiszpańskiego.
    Bałam się że bariera językowa będzie zbyt duża i nie pomyśłałam że można porozumiewać się z host rodziną po angielsku.
    A jak to jest z pieniędzmi. Od programu dostaje się jakieś kieszonkowe, czy od rodziny, czy w ogóle?

    • Zachwyciło by to każdą host-rodzinę, że znasz hiszpański :)) dałabyś na pewno radę się z nimi porozumieć ;)
      Co do kieszonkowego to jest on ustalony z góry w agencji, czy strony przez którą się jedzie, ta kwestia zawarta jest w regulaminie ;)

Odpowiedz na „~GizankaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>