Miłość od pierwszego wejrzenia, czyli wizyta w Albanii.

Aż nie wiem od czego by tu zacząć, w Albanii byłam zaledwie dwa razy, ale już pierwsza wizyta wystarczyła, by wiedzieć, że będę tam często wracać.

Moją pierwszą podróż do tego kraju odbyłam w marcu zeszłego roku. Leciałam sama z przesiadką w Atenach i potem do stolicy Albanii. Gdy dotarłam do Tirany, na wstępie legitymowała mnie policja. Z oczu policjanta wyczytałam małe zdziwienie, co taka mała blondynka będzie robić w Albanii. Zapytał się mnie tylko czy to mój pierwszy raz i jak długo planuję zostać, popatrzył jeszcze kilka dłuższych chwil i oddał dowód. Po wyjściu z lotniska oprócz mojego chłopaka i kolegi, przywitało mnie słońce, za którym bardzo tęskniłam, ponieważ w Polsce była okropna pogoda.
Z lotniska do centrum Tirany nie jechaliśmy zbyt długo. Po drodze przyglądałam się wszystkiemu wokół. Dużo rzeczy było innych i dziwnych, a co za tym idzie- ciekawych. Na ulicy można było spotkać różnego rodzaju środki transportu: od ekskluzywnych samochodów, po stare „graty” czy pojazdy stworzone przez Cyganów (czyli jakieś 3 kołowe maszyny z silnikiem na tyle), ale najbardziej spodobał mi się… osioł !
Tak- osioł, który szedł sobie poboczem, załadowany ze wszystkich stron, a co najlepsze- szedł sam (i dobrze wiedział gdzie ma iść!).

Gdy zbliżaliśmy się do centrum, samochodów przybywało, co chwilę można było usłyszeć klakson. Po dłuższej obserwacji spostrzegłam, że Albańczycy używają klaksonu do różnych celów: gdy chcą zmienić pas, gdy chcą kogoś pozdrowić, gdy się wkurzą, gdy mają ochotę i już! Piesi na drodze też nie mają zbyt łatwo, ponieważ nie obowiązuje tam zasada, że będąc na jezdni przechodzisz bezpiecznie, a samochody Cię przepuszczają, po prostu one jadą dalej, a Ty między nimi musisz przejść ;)

Przechadzając się ulicami Tirany mijałam różne budynki. Dużą uwagę robiły na mnie widok przeróżnych kościołów grecko-katolickich, kawałek dalej meczet, a na kolejnej ulicy kościół prawosławny.
Jeśli chodzi o religię w Albanii to jeszcze nie tak dawno, za komunistycznych czasów Envera Hodży, był to ateistyczny kraj. Podczas jego dyktatury był zakaz jakichkolwiek praktyk religijnych, a obiekty sakralne burzył lub wykorzystywał do swoich celów. Natomiast teraz można powiedzieć, że panuje tam tzw. COMB, czyli C- catholism, O-orthodox, M-muslims, B-bektaszijja (tego określenia użył profesor z Prisztiny, podczas jednego z wykładów na których miałam przyjemność uczestniczyć). Ludzie są bardzo tolerancji względem religii, jest to indywidualna sprawa każdego i tyle.

Będąc w parku zobaczyłam coś co sprawiło, że aż ucieszyło się moje serce. Był to widok starszych ludzi, głównie mężczyzn, niektórych ubranych naprawdę bardzo elegancko. Siedzieli oni na murkach, ławkach, czy trawie. Rozmawiali, palili papierosy, grali w szachy i inne gry. Ten park tętnił życiem. Przebiegały tam bawiące się dzieci, kobiety z wózkami, a dookoła w kawiarniach siedzieli inni ludzie popijając kawę. Każdy był dla siebie serdeczny i uśmiechnięty, w żaden sposób nie było to sztuczne, oni po prostu tacy są. Trzeba to zobaczyć i poczuć ich życie. Nad ich głowami świeciło słońce, które ożywiało starszych ludzi jeszcze bardziej. Miałam po prostu ochotę usiąść między nich i im potowarzyszyć. W głowie miałam inny zapamiętany obraz samotnych starszych ludzi, pozamykanych w domach, zamkniętych na innych, czepiających się i narzekających na wszystko. Nie wiem z czego to wynika, ale miło by było spotkać u nas w Polsce taki park (pewnie gdzieś tak jest, lecz ja niestety nie miałam okazji tego widzieć).

Wieczorami na ulicach można spotkać takie samochody, które wyglądają rodem jak z najnowszej części „Szybcy i wściekli”, bary są pełne ludzi. Zamawiając cokolwiek do picia, zawsze dostaniesz „coś na ząb”. A to orzeszki, chipsy czy popcorn, a jak się skończy to z uśmiechem na twarzy przyniosą Ci jeszcze. Nie ma ceny za ten poczęstunek, tak jak u nas za paczkę nachosów w barze płacisz 10 złotych. Tam w zamian za miłą obsługę zostawia się napiwek. To zależy od Ciebie ile, ale nie są oni skąpi. Rano w kawiarniach młodzi wychodzą na kawę. Albańczycy, jak i Grecy potrafią pić kawę bardzo długo (nie tak jak praktykują to Włosi, szybka kawa i koniec ) bo jak kawa to rozmowa, jak rozmowa to papieros i tak czas sobie wolno leci. Właśnie czas. Będąc w Albanii, nie patrzyłam na zegarek. Tam czas płynie inaczej. Gdy umawiasz się z kimś na kawę to nie mówisz: „Ej, widzimy się o 10 rano na kawę!„, nie, tam mówi się: „widzimy się rano na kawę!”, gdy wychodzisz z domu to dopiero dzwonisz i pytasz się: „gdzie jesteś? okey to idę!”, serio!

Podczas pobytu nie mogłam się przyzwyczaić do tego, że gdy wracaliśmy do domu z chłopakiem i wieczorem mieliśmy się spotkać ze znajomymi , a ja ciągle pytałam: „o której wychodzimy?”, jego odpowiedz często brzmiała: „nie wiem, jak będziemy chcieli to wyjdziemy”, a gdy ja pytałam a o której wychodzi „reszta”, jego odpowiedź brzmiała: „nie wiem, zadzwonią pewnie”. Na początku trochę mnie to denerwowało, bo nie wiedziałam o której mam się zacząć szykować czy jakoś zaplanować czas, lecz wystarczyło parę dni i poczułam, że tam czas nie ma za dużego znaczenia. Nikt Cię nie goi, nie pośpiesza, nie musisz się stresować, że się spóźnisz, a jak na światłach jest czerwone to nie lecisz szybko, bo ucieknie Ci autobus, trudno, jak ucieknie to przecież jest następny, a jak nie to na pewno ktoś znajomy Cię podrzuci.

W zasadzie mogłabym pisać więcej o tym co zaskoczyło mnie w Albanii, ponieważ jest sporo rzeczy które potrafiło zrobić wrażenie i na pewno nie raz jeszcze zrobi, bo planuje tam wrócić.

Jeśli chcecie poczuć albański klimat zostawiam link z jedną z moich ulubionych piosenek:

2 comments on “Miłość od pierwszego wejrzenia, czyli wizyta w Albanii.
  1. Taaaak. Albański niepośpiech to jest to co mnie najbardziej tam urzekło. Ale też pamiętam zakupy w przydrożnym bazarze. Jedna cena dla cebuli i winogron :)Przepisy ruchu drogowego nie istnieją. Pogawędki na środku ronda, jazda pod prąd to norma:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>