Paryskie śniadanie i nie tylko.

Po skończonym sezonie truskawkowym dostaliśmy propozycję by odwiedzić stolicę Francji. Jedna z naszych koleżanek, którą poznaliśmy w pracy, mieszka od paru lat w Paryżu i zaprosiła nas do siebie. Byłam wniebowzięta, na myśl o paru dniach urlopu w mieście stylu i mody ;).
Mieliśmy do pokonania dużą cześć Francji około 700 kilometrów, podroż zajęła nam prawie 7 h, a po drodze robiliśmy dużo postojów. W ciągu paru dni udało nam się zwiedzić sporą część Paryża. Pogoda dopisywała nam i przez to, że był to sezon wakacyjny kolejki i turyści byli na każdym kroku. Pod wieżą Eiffla byliśmy dwa razy, ale za każdym razem odstraszała nas kolejka.
Oznacza to jedno, kiedyś wrócę tam by spojrzeć na to miasto z ponad 270 metrów żelaznej wieży.

sniadanie
Poranek zaczęliśmy francuskim śniadaniem. Goframi i ciepłymi croissantami prosto z piekarni, które posmarowałam sobie czekoladą, do tego kawka i dość nietypowo, bo w połączeniu z ciastkami wypiekanym podczas ramadanu. Po tak słodko rozpoczętym dniu ruszyliśmy na podbój miasta.

Wrażenie na mnie zrobiła nawet podróż metrem, dlatego że jechałam nim po raz pierwszy. Plan miasta w podziemiach metra wyglądał jak sieć pająka. Byłam godna podziwu naszej koleżance, a zarazem przewodniczce, że wie dokładnie gdzie mamy wysiąść, skręcić itd., ale prawda jest taka, że wystarczy trochę czasu i jest to do opanowania. Ciekawym widokiem było też metro bez maszynisty, czy też „uliczne gwiazdy” , czyli grajkowie i śpiewacy, niektórzy byli naprawdę świetni, z miła chęcią ludzie zatrzymywali się na dłuższą chwilę, by ich posłuchać. Po drodze, nie tylko na stacjach metra, ale też na ulicach mijałam przeróżnych ludzi, ich styl był bardzo wyraźny, nie bali się założyć sięgających po łydki skarpetek w kropki, do spódniczki w paski (nie mówię tu jedynie o kobietach).
Byłam pewna ze w stolicy mody, zobaczę dużo szyku i elegancji, ale więcej widziałam kiczu i awangardowej mody. Szczególnie widoczne było to na ulicy Chanse Lise na której było mnóstwo ekskluzywnych sklepów, restauracji, kin czy teatrów, a nawet sex shopów.
W pobliżu tej ulicy znajduje się Place de la Concore, potocznie zwany Placem Zgody na środku którego znajduje się wysoki Obelisk, czyli słup, podarowany w XIX wieku przez wicekróla Egiptu zwanego Muhammada Alego. Jego waga wynosi 230 ton przy 23 metrach wysokości, aż trudno mi sobie wyobrazić jego transport. Jednak ludzie kiedyś byli niesamowici. Na placu znajdują się też posągi kobiet, które symbolizują miasta we Francji.
Nie sposób rownież zobaczyć i nie zrobić sobie zdjęcia przy pięknych, wielkich fontannach: Fontannie Rzek i Fontannie Mórz. 10382653_818219228237945_4712905842169650400_n
Na drugim końcu tej ulicy znajduje się plac Cherles’a De Gaulle’a z Łukiem Triumfalnym, czyli jedno z wielu miejsc, które trzeba koniecznie zobaczyć będąc w Paryżu. W języku potocznym cała ta okolica jest zwana Polami Elizejskimi.

Po zwiedzaniu czas na jedzenie. My wybraliśmy się na …. kebaba. Jako, że potem znaleźliśmy się w arabskiej dzielnicy, gdzie widok blondwłosej dziewczyny działał na mieszkańców jak magnes, momentami dziwnie się czułam. W porównaniu do innych dzielnic Paryża, było tam widać dużo biedy, na ulicach pełno śmieci, ludzie śpiący na kartonach i biegające małe dzieci bez butów.
Gdy udało nam się znaleźć dość przyjazne miejsce na posiłek, gdzie w środku leciała muzyka w niezidentyfikowanym języku (siedziało tam trochę ludzi, przeróżnych ras) złożyliśmy zamówienie na takowego kebaba. Jako przystawkę dostaliśmy gotowane warzywa, które wyglądały jak wymoczone w wodzie, a po chwili na stole wylądowały nasze dania, które nie okazały się kebabem( o którym tak bardzo marzyliśmy) a gotowaną nóżką z kurczaka z rozmoczonymi frytkami w rosole, w zasadzie nawet nie wiem jak to opisać. Byliśmy w totalnym szoku. Co innego by było jak faktycznie chcielibyśmy gotowanego kurczaka z rosołu, ale chcieliśmy zjeść baraninę, cielęcinę no już nawet mogła by być wieprzowina, czy nawet ten kurczak ale pieczony jak kebab ! Nasza koleżanka próbowała wyjaśnić pomyłkę która zaszła, ale właściciel tłumaczył się ze to co nam podał, to jest: kebab. Że u niego w państwie o którym pierwszy raz słyszeliśmy na uszy właśnie tak podaje się kebaba. Było mu przykro, że nie byliśmy niezadowoleni. W ramach tej niedogodnej sytuacji robił dla nas herbatę po turecku i cały czas się uśmiechał. Następnego dnia zrekompensowaliśmy sobie nieudany obiad i poszliśmy w zupełnie inną dzielnicę Paryża na kebaba z frytkami, był jednym z lepszych jakiego jedliśmy we Francji ;)

Mówiąc o Paryżu koniecznie trzeba wspomnieć Moulin Rouge przy którym każda kobieta w sukience chce choć przez chwilę poczuć się jak Marlyn Monroe. Ceny kabaretów w tym miejscu są kolosalne i bilety trzeba kupować z dużym wyprzedzeniem. Ale jeśli ktoś jest bardzo ciekawy tancerek w skąpych strojach, czy nawet topless z ozdobami i piórami we włosach, warto by się wybrać wy zobaczyć znanego na całym świecie kankana. Gdy teraz o tym myślę z miłą chęcią wybrałabym się tam. Nie pozostaje mi nic innego jak wrócić do Paryża i uzupełnić moje luki w zwiedzaniu tego miasta i koniecznie zobaczyć kabaretu w tym miejscu.

10537114_783307105062491_5071903841192202313_nZwiedzanie Paryża nie mogło by się odbyć bez wizyty Katedry Notre-Dame przy Sekwanie. Widok tej gotyckiej budowli zrobił na mnie ogromne wrażenie. Z ciekawostek o tym miejscu mogę powiedzieć, że każdego dnia można wejść na wieżę, która mierzy 82 metry i na jej szczycie znajduje się dzwon, ważący 16 ton. Pewnie wszyscy kojarzą go z filmu czy książki „Dzwonnik z Notre Dame”. Wstęp kosztuje 5 euro, a na samą górę trzeba wchodzić po schodach. W środku również za opłatą można zobaczyć skarbiec, czy też muzeum katedry, lecz przed wizytą lepiej się upewnić w jakie dni są czynne. Na placu znajduje się tzn: „Pępek Paryża”, czyli punkt z którego wyznaczone są kilometry do innych miast. W pobliżu znajduje się dużo kawiarenek i restauracji gdzie można zrobić sobie przerwę w zwiedzaniu i poobserwować paryskie życie. sklepik

Przepiękną dzielnicą okazała się leżąca na wzgórzu Montamarte. Na samym szczycie znajduje się Bazylika Sacre-Couer oraz rozciąga się też przepiękna panorama na miasto. Przechadzając się tą dzielnica mija się na każdym kroku malarzy, stoiska z pamiątkami, turystów i jeszcze raz turystów. IMG_3596IMG_3597
Nie napisałam nic o wieży Eiffla oraz Luwrze zrobię to dopiero, gdy zwiedzę je dokładniej, a na razie to tyle o stolicy Francji. Na pewno chcę tam wrócić i spróbować żabich udek. Czy ktoś z Was już je jadł ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>