„Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy”, a co dopiero w Andorze.

andora

Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy, jak to powiedziała kiedyś Marilyn Monroe. Chyba niektórzy się ze mną zgodzą. Idealnie do tych słów pasuje, to gdy wydaje się swoją wypłatę. Ale będzie brzmieć to jeszcze lepiej, gdy mamy euro i jedziemy na zakupy do Andory.
No właśnie, cóż to jest ta Andora, Księstwo Andory ? Mało kto słyszał o tym kraju, nie włączając w to orłów geografii.
Otóż jest to państwo graniczące od północy z Francją, a od południa z Hiszpanią. Jego wielkość można porównać z Poznaniem razy dwa ! Naprawdę, jest takie małe. Stolicą tego państwa jest miasto, które również nazywa się Andora, a językiem urzędowym jest język kataloński (czyli odłam języka hiszpańskiego) lecz często słyszy się też hiszpański, portugalski czy francuski. Gdy wybieraliśmy się do tego kraju, nie wiedziałam tak na dobra sprawę o nim za wiele, główną informacją była ta, że jest tam tanio.
Największą ciekawostką tego państewka jest to, że według prawa właściciele domu zobowiązani są do posiadania broni, na wypadek wojny, a gdyby do niej doszło to Francja i Hiszpania zobowiązane są do obrony również Andory. Kolejną ciekawostka: walutą jest tam euro, pomimo że Andora nie należy do Unii Europejskiej. Muszę też wspomnieć o tym, że jest to kraj najwyżej położny w całej Europie w Górach Pireneje, w związku z tym były największe przeboje naszej podróży. Ale o tym za chwilę.
Droga do stolicy była przepiękna, mnóstwo zieleni, ogromnych gór, co chwilę chciałam byśmy się zatrzymali, by zachwycić się widokiem i zrobić zdjęcie ( niestety moje prawie wszystkie zdjęcia zniknęły gdzieś na komputerze, musicie wierzyć mi na słowo). Nie tylko ja byłam zachwycona krajobrazem, po drodze mijaliśmy wciąż turystów na poboczu, którzy robili zdjęcia (wtedy nie były jeszcze tak popularne selfie-sticki i nie wyglądało to tak komicznie jak teraz).
Im wyżej gór, tym więcej tzw. „serpentyn”, lecz w końcu dotarliśmy do centrum. Moim zakupowym celem był nowy telefon, jako że w tym czasie była premiera Iphona 5s, padło właśnie na niego. Muszę przyznać, że była do ciężka decyzja, z resztą jak większość kobiecych decyzji. Byłam rozdarta w sprawie kupna, chciałam go bardzo, ale z drugiej strony powstrzymywała mnie jego cena (a przecież miało być tak tanio !!) Wszyscy moim znajomi mówili: no kup go, należy Ci się, jeszcze trochę będziesz we Francji i zarobisz, albo zobacz ja już kupiłem telefon (tylko ze 4 razy tańszy niż mój :P). Efekt tego był taki, że po długim namyśle w sklepie wyszłam z białym pudełkiem w rękach i szerokim uśmiechem na twarzy. Ale nie było to koniec zakupów. W perfumerii na rogu rozmawiając po polsku podeszła do nas uśmiechnięta blond włosa ekspedientka, która zaczęła mówić do nas w naszym ojczystym języku, udzieliła nam rad odnośnie zakupów w tym kraju Min podpowiedziała, że dobre okazje można znaleźć w sklepie obok, gdzie była strefa bezcłowa. Hitem zakupowym tego miejsca był: absynt. Ja fanką alkoholu nie jestem, ale chciałam mieć oryginalna pamiątkę. Okazało się, że tak wysokoprocentowego alkoholu nie można przewozić przez granicę, ale było już za późno, ta butelka, przejechała z nami 4 granice państw (na szczęście odbyło się bez kontroli granicznej) i wylądowała u mnie na stoliku. Wiecie co jest najlepsze, że leży tam do dziś ( dodam to, że byłam tam w 2014 roku). Dlatego teraz z moich podróży zbieram bransoletki, są o wiele bardziej praktyczne w moim przypadku. Podsumowując zakupy, wydałam na nich ponad 70% mojej pierwszej wypłaty, wyrzuty sumienia towarzyszyły mi dość długo, ale za każdym razem gdy wracałam do pracy „na pole” głos we mnie krzyczał: należało Ci się ! 
Powrót do Francji był najgorszą rzeczą jaka przydarzyła i się podczas 3 miesięcznego pobytu na obczyźnie. Czy wiecie jak może się skończyć niedoleczone zapalenie zatok ( o którym pisałam wcześniej) i podróż do najwyżej położonego państwa w Europie ? Jeśli ktoś ma kontakt z medycyną, może się już domyślać. Otóż w drodze powrotnej zaczęła mnie boleć głowa. Z minut na minutę ból był nie do zniesienia, a łzy nachodziły mi same do oczu. Każdym kilometrem w dół, powodował, że ciśnienie w zatokach było coraz wyższe. Zastanawialiśmy się co zrobić i jak uda mi się wytrzymać drogę powrotna ? Ponieważ gdy byliśmy coraz niżej, bolało mnie coraz bardziej. Podczas burzy mózgów podczas której postanowiliśmy wracać z powrotem, w górę by ciśnienie, chociaż trochę się wyrównało, podały hasła o znalezienie szpitala, pomocy doraźnej, czy apteki. Było coraz ciemniej, brak Internetu i bariera językowa, chociaż nasz kierowca stawał na wysokości zadania i pytał przechodniów jak mamy dojechać do jakiegoś punktu medycznego. Podczas niejednokrotnego komunikowania się z Francuzami, czy Katalończykami powstało stwierdzenie: od gadania ręce bolą. Najbardziej oryginalne pomysły były z tym by zapalić papierosa i wywołać kaszel, który może w jakiś sposób by pomógł, czy tez bym by zjeść coś ostrego i przysłowiowo „odetkać nos”. a co za tym idzie zatoki. W efekcie nie znaleźliśmy żadnej pomocy doraźnej, czy innego punktu medycznego, ale po dotarciu do pewnej wysokości, zmniejszyliśmy klimatyzację i bardzo powoli wracaliśmy do domu. W samochodzie było naprawdę zimno, ale dzięki temu lepiej mi się oddychało i ciśnienie powoli się dochodziło do normy, a ból stawał się do zniesienia. Może ktoś z Was słyszał o podobnej sytuacji, bo takowe często zdarzają osobą które mają problemy z zatokami najczęściej się podczas lotu samolotem. Wróciwszy do naszych mobilonów, przespałam twardo całą noc, pomimo że za oknem była burza i zerwała nam nasza „niezawodną folię ochronną”. Było dużo wrażeń, ale jak widać jest co wspominać 

2 comments on “„Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy”, a co dopiero w Andorze.
  1. Czytając Twój wpis, przypomniał mi się jeden z lotów samolotem, podczas którego również dolegały mi zatoki. Ból okropny, a w momencie podchodzenia do lądowania straciłam chwilowo słuch i orientację. Nikomu tego nie życzę, tak więc nie pakujcie się na takie wyprawy, jeśli nie jest to konieczne!
    Wiem co przeszłaś, nie zazdroszczę.
    Przynajmniej zakupy się udały! ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>